Karol Lanckoroński i Jacek Malczewski w Anatolii (cz. 2)

Karol Lanckoroński i Jacek Malczewski w Anatolii – dawna Turcja w rysunkach artysty (cz. 2): Adalia, Selge, jezioro Eğirdir….

Nie wiadomo, kiedy skrzyżowały się drogi Jacka Malczewskiego i Karola Lanckorońskiego. Jakie względy zadecydowały, że hrabia Lanckoroński właśnie Malczewskiego wybrał na towarzysza naukowej ekspedycji do Azji Mniejszej w 1884 roku ? Czy zdawał sobie sprawę z tego, że malarz okaże się dość niesfornym towarzyszem podróży i zaabsorbowany pracą lub zafascynowany jakimś widokiem będzie się często gubił, opóźniał marszrutę, narażając się na niebezpieczeństwo, z którego chyba nie do końca zdawano sobie sprawę. „Dopiero teraz  […] dowiedzieliśmy się, dlaczego przydzielono nam w Termessos 3-4 żandarmów, a w Chanie ulokowało się ich 25, tych ostatnich nie musieliśmy karmić. Krążyła mianowicie pogłoska, że w drodze do Termessos dostaliśmy się w ręce 40 rozbójników…” – pisał do Lanckorońskiego George Niemann, ale było to już rok później, podczas kolejnej wyprawy, którą Lanckoroński także sfinansował i zorganizował, ale sam w niej udziału już nie wziął.  Takie wydarzenia były na porządku dziennym zapewne także rok wcześniej. 

Malczewski znalazł się w znamienitym towarzystwie wybitnych uczonych – w wyprawie wzięli bowiem udział: filolog klasyczny i dawny nauczyciel Lanckorońskiego Wilhelm von Hartel, architekt George Niemann, antropolog, etnograf i lekarz Felix von Luschan, archeolog Eugen Petersen oraz krakowski historyk sztuki Marian Sokołowski. W tym profesorskim gronie znalazł się także młody student wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych Moritz Hartel, porucznik Georg (?) Knesche zatrudniony jako rysownik i fotograf George Wassmuth. Trudno wyobrazić sobie tak ogromne logistyczne przedsięwzięcie bez kucharza, stajennych, tragarzy, oraz licznych pomocników, w tym także miejscowych – jak Ali, którego Malczewski sportretował na jednym z rysunków w momencie, gdy przygląda się aparatowi fotograficznemu, a był to zapewne ten „bardzo kosztowny aparat”, który Lanckoroński zakupił jeszcze na potrzeby ekspedycji 1882 roku. Eksperymentował z nim głównie Felix von Luschan.  

Rysunki inwentaryzacyjne, szkice budowli, odpisy inskrypcji wykonywał m.in. George Niemann i porucznik Knesche. Malczewski koncentrował się natomiast głównie na scenach rodzajowych, a architektura, starożytne zabytki, ruiny, pejzaże tworzyły jedynie tło dla portretów towarzyszy wyprawy podpatrywanych przy pracy, podczas odpoczynku, przeprawiających się przez góry, rzeki i wąwozy, galopujących równiną wśród wysokich traw czy podążających brzegiem jeziora Eğirdir. Jezioro i dwie malownicze wyspy w jego południowej części to temat kilku rysunków – okolica ta musiała wywrzeć bardzo silne wrażenie nie tylko na Lanckorońskim, który porównywał je do Jeziora Tyberiadzkiego, lecz także na Malczewskim. O  wyprawie „na obie wyspy wspomniał Lanckoroński w swoim dzienniku. Na większej zwiedzał „grecki kościół”, spotkał się z popem, a scenę te malarz także uwiecznił na rysunku.

Dwaj jeźdźcy podążający brzegiem jeziora to już droga powrotna. „Hr. Lanckoroński [i] malarz Malczewski nad jeziorem Ejerdir” –  taki komentarz artysta zamieścił na rysunku, dopisując „Powrót”. A inny rysunek to zapewne sytuacja opisana przez Lanckorońskiego w dzienniku „Wreszcie po dobrej godzinie oddalamy się od jeziora, deszcz coraz mocniejszy”.

I rzeczywiście, na rysunku widać, że jeźdźcy, pochyleni nad końskimi grzbietami, w kapturach nasuniętych na oczy, galopują w deszczu, którego krople marszczą tafle jeziora.  

Zapewne w Selge [Syrku, obecnie Altınkaya] powstał rysunek ukazujący doktora Luschana, mierzącego głowy mieszkańcom dla swoich badań antropologicznych. Dowcipny komentarz do tej sceny znajdziemy w dzienniku Lanckorońskiego: „Mieszkańcy Syrku uważają nas za wysłanników rządu. Ze strachu przed rekrutacją i podatkami podają doktorowi sfałszowany wiek podczas mierzenia głów”. 

Z Selge szlak wyprawy wiódł przez Aspendos do Adalii [dzisiejsza Antalya]. Było to jedno z miejsc, gdzie członkowie ekspedycji zatrzymywali się dłużej i stąd wyprawiali się w celach badawczych do innych miejsc. „Romantyczny obraz miasta portowego Adalia [Antalya]” zafascynował Lanckorońskiego już podczas jego pierwszej wyprawy – ekspedycji Ottona Benndorfa w roku 1882. Urokowi tego miejsca uległ zapewne także Jacek Malczewski – wydaje się, że tu malarz miał trochę więcej czasu – w Adalii powstało bowiem kilka jego prac.

W Adalii [Antalyi] „Malczewski zrobił ładne rzeczy” – zapisał Lanckoroński. Miał na myśli zapewne nie tylko widok portu czy ulicy, na której malarz sportretował członków wyprawy podczas ożywionej konwersacji z mieszkańcami, lecz także piękny autoportret artysty przy pracy, na tle monumentalnej Bramy Hadriana. Ten rysunek malarz zresztą opatrzył podpisem: Adalia Łuk Hadryana/JMalczewski.

Z Adalii Malczewski, Lanckoroński i Wilhelm Hartel wypłynęli statkiem do Alaji [dzisiejsza Alanya]. „Jeszcze nocą Alaja” – zanotował Lanckoroński. „O świcie wspaniały widok”. Nazajutrz udali się obaj w towarzystwie spotkanych tu osób na górę zamkową. Hrabia zapisał w swoim dzienniku: „wyszukanie miejsc do obrazów dla Malczewskiego” – i chyba dogodne miejsce zostało znalezione, o czym świadczy kolejny wpis: „Malczewski ulokował się na wybranym miejscu”. Być może to właśnie miejsce malarz przedstawił na rysunku, na którym widzimy rozłożone sztalugi, a Malczewski i Lanckoroński spoglądają ze wzgórza na zatokę.

Rysunki Jacka Malczewskiego składają się na niepowtarzalną, artystyczną kronikę wyprawy, w której artysta dał się poznać jako bystry obserwator, niepozbawiony nuty humoru. Kreślone są pewną ręką, a wyjątkowa sprawność techniczna pozwoliła mu utrwalać niemal na gorąco kolejne epizody słynnej wyprawy. Nie wszystkie rysunki są datowane, niektóre Malczewski opatrywał komentarzem, pozwalającym zidentyfikować zarówno miejsce, jak też sportretowane osoby. Realistycznie przedstawiana architektura również ułatwia powiązanie rysunku z konkretnym miejscem.  Data 1885 widniejąca na niektórych pracach wskazuje, że malarz kończył je już po powrocie z wyprawy, zapewne w Rozdole. Być może te pospieszne notatki na rysunkach – oznaczenie miejsca, identyfikacja osób – były mu przy tej pracy pomocne, ożywiały tkwiące w pamięci widoki miejsc, portrety ludzi. 

Dopełnieniem tej szczególnej kroniki są szkice Lanckorońskiego, którymi hrabia przeplatał kolejne wpisy w swoim dzienniku oraz fotografie, zachowane w Fototece Lanckorońskich. Fotografii tych było ponoć 330 – odbitki w trzech egzemplarzach, uporządkowane przez Felixa Luschana i fotografa George Wassmutha, posegregowane w zespoły były złożone w czterech pudłach. Niewykluczone, że część z nich weszła w skład rozdolskiej Fototeki – razem z przechowywanymi w Rozdole rysunkami Malczewskiego były pokazywane gościom odwiedzającym Rozdół. I z pewnością stanowiły kanwę wspomnień.

Joanna Winiewicz-Wolska

Dla zainteresowanych:

O Fototece Karola Lanckorońskiego, przechowywanej w Rozdole (obecnie PAU w Krakowie) zob. Adam Korczyński, Fototeka Lanckorońskich, Rzym 2018

Zob. także: Hubert D. Szemethy, Hrabia Karol Lanckoroński i jego zasługi w badaniach archeologicznych w Azji Mniejszej (w:) Karol Lanckoroński, Dziennik podróży do Azji Mniejszej (1882-1883, 1884) / Kleinasien: Reisetagebücher (1882-1883, 1884) red. Aleksandra Szymanowicz-Hren, Anna Ziemlewska, (przekład na jęz. niemiecki: Paulina Górak, Krystyna Heger, Irmgard Nöbauer), Wiedeń 2015, s. 19-32