Zapytaj kustosza #6

O eksponatach z poszczególnych zbiorów Zamku Królewskiego na Wawelu najwięcej wiedzą ich opiekunowie – eksperci danej dziedziny – kustosze. Cykl „Zapytaj Kustosza” powstał dla Was, abyście mogli zapytać o kwestie związane z dziełami, które Was intrygują, interesują, ciekawią, budzą zachwyt.

Ostatnio w cyklu „Zapytaj Kustosza” wzięliśmy pod lupę ceramikę, a pytania zadawano naszej ekspertce w tej dziedzinie – Pani Dorocie Gabryś. Pytań padło wiele i nic dziwnego, ponieważ ceramika jest niezwykle wdzięcznym, ale także skomplikowanym tematem.

Jak w XVIII stuleciu zmieniał się kształt porcelanowych waz do zupy? Czy można zauważyć jakieś ogólne kierunki ewolucji ich kształtów? Czy wszystkie spośród nich można określić mianem „teryn”?


Kształty większości naczyń porcelanowych wykonywanych w pierwszej połowie wieku XVIII były mocno uzależnione od wyrobów złotniczych. Jak Państwo pamiętacie, za pierwsze formy w Miśni odpowiadał Jacob Irminger, nadworny złotnik. Przełom wieku XVII/XVIII i w zasadzie cały XVIII wiek to czas kiedy moda ewoluowała w wielu kierunkach i jakkolwiek dwór francuski dyktował zarówno wzory etykiety jak i
same formy – także naczyń, pojawiają się specyficzne upodobania lokalne. Do tego dochodzi jeszcze „próżność” zamawiających serwisy. Każdy z wielkich i słynnych serwisów miśnieńskich projektowany był na specjalne zamówienie a kształty, ilość i dekoracja naczyń uzgadniana w trakcie wielokrotnych wizyt całej rodziny oraz mistrza kucharskiego w manufakturze. Jedynym kierunkiem ewolucji – uwarunkowanym chyba
po prostu zmianą upodobań stylowych jest stopniowe uspokajanie i upraszczanie form. Rozbuchana dekoracja plastyczna czy mocno puklowane formy naczyń barokowych i rokokowych (używam tych stylowych określeń ze świadomością ich bałamutności), po połowie wieku zastąpione zostają prostszymi kształtami. Ale – musimy też pamiętać, że po połowie wieku, wyroby porcelanowe stają się bardziej dostępne i tracą swą elitarność. W manufakturze miśnieńskiej zachowały się cenniki, z których wynika, że można było kompletować serwisy na zamówienie z dowolnej ilości naczyń, przy czym gradacja cen uzależniona była od tego, czy były malowane, czy wielobarwnie, czy złocone itd. Termin „teryna” używany jest przeze mnie konsekwentnie w stosunku do wszystkich naczyń z nakrywami które służyły do serwowania potraw – niezależnie od tego, czy podejrzewam, że było to naczynie do zupy, potrawki, pasztetu czy bigosu. Nie wiemy, jak bardzo zamiennie używano tych form. Ze źródeł wynika, że modne i wykwintne francuskie zupy – „potazie” serwowano nawet w misach, w których na ułożone ingrediencje wylewano bulion. Funkcje a zatem i formy naczyń wynikały też z obyczaju wytwornego ucztowania. Mamy zachowane opisy menu uroczystych uczt, wiemy że były przynajmniej 4 zastawy czy też kursy – zespoły dań które równocześnie (po kilkanaście różnych czasem) podawano biesiadnikom. To szalenie ciekawa i ostatnio wnikliwie badana tematyka, która skupia się jednak bardziej na historii kulinarnej.

Chciałbym zapytać o elementy miśnieńskich zastaw stołowych w stylu Imari z dekoracją lambrekinową: http://51.254.200.38/wawelzbiory/node/5588 Ile tego typu naczyń posiadacie Państwo w swoich zbiorach? W jakim okresie w Miśni produkowano tego typu porcelanę? Czy były to tylko lata 30. i 40. XVIII stulecia? Czy naczynia o takich wzorach powstawały także na większą skalę w innych europejskich warsztatach (np. w Wiedniu)?

W zbiorach Zamku Królewskiego na Wawelu przechowywanych jest 8 naczyń z dekoracją lambrekinową pochodzących z wytwórni miśnieńskiej
[http://51.254.200.38/wawelzbiory/navigart/selectid=search&content=lambrekinow%C4%85 ] oraz 1 talerz z manufaktury w Wiedniu – okresu Du Paquiera, datowany na lata 30. wieku XVIII [nr inw. 6516]. Lamberkiny, obok kampanuli i kratki z rozetami były jednym z najpopularniejszych motywów okresu zwanego czasem stylem regencyjnym, toteż pojawiają się dosyć często na wyrobach rzemiosła artystycznego pierwszej tercji wieku XVIII. Poza wyrobami z Miśni i Wiednia, zachowanych jest sporo naczyń np. z manufaktury fajansów w Rouen, gdzie zresztą zapoczątkowano modę na ten typ dekoracji. Po połowie wieku XVIII zanikła moda na lambrekiny, wyparta przez motywy rocaillowe, oraz dekorację kwiatową.

Czy jest jakiś sposób na odróżnienie filiżanek na herbatę od tych na gorącą czekoladę? Np. te drugie tylko z dwoma uszkami…?

Myślę, że jest to pytanie, które wszyscy sobie stawiamy  Z moich obserwacji wynika, że najczęściej z herbatą kojarzone są niskie, szerokie czarki, zaś wysokie wysmukłe kubeczki/filiżanki z jednym lub dwoma uchami (albo bez ucha) oraz czasem z nakrywką – z czekoladą. Ale pijano również kawę. I pytanie czy pijano ją w czarkach czy tych wyższych naczyniach? Czasami w źródłach filiżanki opisywane są „do czekolady-kawy”, więc może było to zastosowanie wymienne. Dzięki źródłom pisanym wiemy np., że
czarka [http://51.254.200.38/wawelzbiory/node/5012 ] z serwisu Marii Leszczyńskiej służyła do herbaty zaś filiżanka do czekolady [http://51.254.200.38/wawelzbiory/node/4837 ].


Czy jest w planach urządzenie kolejnej wystawy?


Szanowni Państwo, wystawa miśnieńska dopiero co zamknięta, ale oczywiście cieszę się, że już Państwo tęsknicie – toteż gorąco zapraszam do Apartamentów Prywatnych, gdzie 250 sztuk Miśni można oglądać do końca roku ! Teraz jednak cieszymy się na wystawę arrasów, która będzie wydarzeniem spektakularnym i wyjątkowym. A później, kto wie w jakiej aranżacji spotkamy się znów przy porcelanie 🙂

Będę wdzięczna za parę słów o reliefie Alt Ozier.

Wzór prostej plecionki zwanej Alt Ozier został zaprojektowany zapewne przez Johanna Friedricha Eberleina, między kwietniem a sierpniem 1736. Prawdopodobnie powstał przy okazji prac nad serwisem dla Henryka Brühla i miał być konkurencją dla produkowanego wówczas serwisu Aleksandra Józefa Sułkowskiego. Zaprojektowano wówczas kilka próbnych talerzy, jednak jak wiemy – ostatecznie serwis Brühla otrzymał spektakularne formy muszli zdobionej reliefowym przedstawieniem płynących łabędzi.


Dlaczego do filiżanki zawsze jest talerzyk w komplecie?

Oto jest pytanie, na które nie znam odpowiedzi 🙂 Niewątpliwie ten obyczaj wykształcił się w Europie, bo wschodnie naczynia nie były tak kompletowane. Ale dlaczego? Nie mam pojęcia. Z różnych opisów wiadomo, że do dobrego tonu należało ustawianie naczyń na podstawkach, a nie bezpośrednio na obrusach, na podstawach umieszczano teryny, zestawy naczyń do przypraw ustawiane były na wspaniałych dekoracyjnych konstrukcjach. Być może to samo dotyczyło czarek i filiżanek? Czy zachowały się jakieś wzory ikonograficzne, które pokazują jak wyglądał w pełni nakryty zastawą porcelanową stół? Chodzi o XVIII wiek i kompozycje figurek, które towarzyszyły zastawie.
Oczywiście, mamy przekazy ikonograficzne oraz opisy. Kilka znakomitych obrazów Martina van Meytensa dokumentuje np. zastawy stołowe na dworze Habsburgów:
https://twitter.com/HECAA2/status/1177348796554067969/photo/4
https://twitter.com/HECAA2/status/1177348796554067969/photo/2
https://en.wikipedia.org/wiki/File:Hoftafel_mit_Kaisersemmel.jpg

Jaka była technika umieszczania na naczyniach przedstawień owadów i kwiatów, z dbałością o detale przypominającą ilustracje z Atlasów historii naturalnej z wieku XVIII? 


Tego typu dekoracje malowane są naszkliwnie, wielobarwną paletą emalii wypalanych w specjalnych piecach muflowych. O ile porcelanowe naczynia – już szkliwione – ale nie malowane, wypalane były w temperaturach rzędu 1300-1400 °C, w piecach muflowych temperatury były znacznie niższe – poniżej 1000 °C, co gwarantowało czystość barw i nie niszczyło struktury emalii i złoceń. Manufaktura miśnieńska posiadała ogromny zbiór grafik oraz wzorników, pozostawały one do dyspozycji malarzy, którzy po prostu wybierali motywy i przemalowywali je mniej lub bardziej kreatywnie na naczynia.

Czy historia serwisu biskupa warmińskiego Adama Gotzendorf-Grabowskiego kryje jakąś ciekawą opowieść? 

Historia serwisu Götzendorf-Grabowskiego owiana jest niestety tajemnicą, bowiem nie wiemy najważniejszej rzeczy – czy był to dar króla, który niezwykle cenił dyplomatyczne usługi biskupa, czy też, otoczony łaską króla, biskup sam zdecydował się zamówić w Królewskiej Manufakturze serwis ze swymi herbami? Nie wiadomo jak ogromny zespół naczyń z tego serwisu trafił do drezdeńskiego kolekcjonera, Gustawa von Klemperera. Wiemy za to, że jego wybitna kolekcja porcelany (w roku 1936 skonfiskowana
przez rząd niemiecki ) została przypadkowo zniszczona w czasie alianckiego nalotu w roku 1945. Mocno klejone naczynia tej właśnie proweniencji co jakiś czas pojawiają się na rynku antykwarycznym. Polecam przy okazji gorąco biografię samego właściciela serwisu, bowiem jest to postać niezwykle barwna i budząca wielki szacunek, szalenie aktywny uczestnik życia politycznego, ale też gospodarczego czasów saskich.