Najpiękniejsze: Portret Elżbiety Burbon

Peter Paul Rubens (1577-1640),warsztat, Portret Elżbiety Burbon (1602-1644), królowej Hiszpanii, po 1628 (?), ol., pł., 58,5 x 46 cm, nr inw. 6378

Rubens należał bez wątpienia do najsłynniejszych malarzy nie tylko XVII wieku. Sławę zawdzięczał zarówno artystycznym walorom swoich obrazów, jak też umiejętnej i skutecznej ich popularyzacji, do czego szeroko wykorzystywał grafikę. Prowadził ogromny warsztat, zatrudniał wielu uczniów, którzy realizowali napływające nieustannie zlecenia – sam mistrz, podróżujący często w misjach dyplomatycznych na europejskie dwory królewskie i książęce, nie był w stanie im podołać i jego ingerencja ograniczała się często jedynie do kilku muśnięć pędzla na obrazie ucznia lub współpracownika, do namalowania twarzy modela czy wprowadzenia poprawek. Badacze jego twórczości policzyli, że zachowało się około 1500 jego – ponoć własnoręcznych – obrazów.

Oryginalnych „Rubensów” na Wawelu nie mamy. Najbliższy dziełom jego pędzla jest Portret Władysława IV, a właściwie królewicza Władysława Zygmunta (depozyt bezterminowy Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku), eksponowany w sali Pod Ptakami. Ale to też nie jest dzieło własnoręczne antwerpskiego mistrza, lecz najprawdopodobniej powtórzenie warsztatowe portretu, namalowanego w roku 1624, kiedy królewicz, na prośbę swojej ciotki, namiestniczki Niderlandów Izabeli Klary Eugenii, pozował mistrzowi do portretu w jego antwerpskiej pracowni. To słynne atelier polski królewicz odwiedził podczas swojej podróży po Europie, wielokrotnie już omawianej w literaturze. Oryginał portretu królewicza miał zostać zniszczony podczas pożaru pałacu na Coudenbergu w Brukseli w roku 1731.

Portret hiszpańskiej królowej Elżbiety, córki francuskiej pary królewskiej: Marii Medycejskiej, nazwanej pogardliwie „bankierówną” (jako że pochodziła z bogatego patrycjatu, a nie z rodziny królewskiej) i Henryka IV, pierwszego Burbona na francuskim tronie, jest jednym z bardzo licznych powtórzeń jej nieznanego dziś wizerunku, który Rubens namalował zapewne w roku 1628. Podczas podróży dyplomatycznej do Madrytu w latach 1628-1629 miał wykonać szkice głów zarówno Elżbiety, jak też jej małżonka, króla hiszpańskiego Filipa IV, którego poślubiła w roku 1615. Szkice te Rubens wykorzystał do namalowania portretu, który według współczesnej relacji był ujęciem w półpostaci i stanowił zapewne pendant wizerunku Filipa IV. Wawelski portret, zredukowana do popiersia replika owego niezachowanego obrazu, nie jest jedynym pomniejszonym wizerunkiem hiszpańskiej monarchini. Zbliżone ujęcie można oglądać w wiedeńskim Kunsthistorisches Museum oraz w Art Institute w Chicago. Repliki i kopie pojawiają się też systematycznie w handlu antykwarycznym.

Elżbieta była spokrewniona z dynastią Jagiellonów – jej prababką ze strony matki była Anna Jagiellonka, córka Władysława – brata naszego Zygmunta I Starego. A jej mąż Filip IV to cioteczny brat Władysława IV Wazy (matka Filipa Małgorzata i matka Władysława Anna były siostrami).

Może warto też pamiętać, że to Elżbieta była jedną z bohaterek słynnej „wymiany księżniczek” (zwanej też hiszpańskimi zaślubinami) w roku 1615 na moście nad rzeką Bidassoa, oddzielającą Francję od Hiszpanii. Maria Medycejska wydała wówczas za mąż swoje dzieci: córka, księżniczka Elżbieta z Burbonów została żoną hiszpańskiego następcy tronu (późniejszego Filipa IV), a dla syna, który jako Ludwik XIII został królem Francji, przeznaczona była hiszpańska infantka z rodu Habsburgów Anna (nazwana potem Austriaczką), siostra tegoż Filipa IV. Scenę spotkania obu księżniczek: czternastoletniej Anny i trzynastoletniej Elżbiety namalował właśnie Rubens. Należy ona do zamówionego w roku 1622 cyklu 24 obrazów sławiących Marię Medycejską i jej rządy, a przeznaczonego do paryskiej rezydencji królowej – pałacu Luksemburskiego (dziś w Luwrze).