Site icon Blog edukacyjny

#zapytajkustosza nowe nabytki

Czy kolekcja, z której pochodzą te obrazy, ma w swoich zbiorach inne znane nazwiska malarzy, jeżeli tak to jakie? Czy macie w planach dalsze wzbogacanie kolekcji Wawelu o inne obrazy?

Oglądaliśmy m.in. jeszcze jeden obraz Pietera II Brueghla – było to jednak jedno z bardzo licznych powtórzeń kompozycji ojca, Pietera I Bruegla; obraz dobrej klasy, jednak niesamodzielne dzieło malarza. Planujemy jeszcze kupno innych dzieł – nie wiadomo, czy starania zakończą się sukcesem, za wcześnie jeszcze o tym mówić. Oczywiście planujemy dalsze wzbogacanie naszej kolekcji – nie tylko o obrazy, ale także o dzieła złotnicze, militaria.

Jak udało się przekonać właściciela do sprzedaży pozaaukcyjnej? Wiadomo, że najlepsze ceny uzyskuje się na aukcjach. Czy nie budzi to podejrzeń? Dlaczego właściciel zrezygnował z potencjalnej możliwości uzyskania lepszej ceny? Czy cena obrazów jest tajemnicą?

Nie jest tak, że dla sprzedającego jakiekolwiek dzieło sztuki najkorzystniejszą ceną jest zawsze ta uzyskana na aukcji. Czasem wręcz przeciwnie – trzeba bowiem pamiętać, że od wylicytowanej ceny sprzedaży domy aukcyjne pobierają stosowne opłaty, niekiedy znacznie pomniejszające kwotę, którą otrzymuje finalnie właściciel. Trudno mówić o „rezygnacji z potencjalnej możliwości uzyskania lepszej ceny”, bo takiej możliwości nie można z góry zakładać. Tak naprawdę nie wiadomo, czy na aukcji obraz osiągnąłby wyższą (oczekiwaną przez właściciela) cenę. Zresztą nie wszystkie dzieła sztuki trafiają na aukcje – są one sprzedawane także poprzez galerie sztuki czy marszandów. Zdarza się, że są oferowane muzeom bez pośrednictwa marszanda, galerii czy domu aukcyjnego. Muzea kupują dzieła sztuki także od prywatnych właścicieli. Zatem każdy właściciel może wybrać taką formę sprzedaży, jaka mu najbardziej odpowiada. To jest jego suwerenna decyzja i ma prawo dysponowania swoją własnością. Wedle naszej wiedzy taka forma sprzedaży była zakładana przez właścicieli od początku. Co więcej, większość dzieł, które Zamek kupuje, pochodzi z zakupów poza aukcją i jest to normalna praktyka. Cena obrazów nie jest tajemnicą. Z uwagi na wartość obydwu zakupów ogłoszenia podlegały publikacji w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Pod niniejszymi linkami można znaleźć ogłoszenia o dobrowolnej przejrzystości oraz o udzieleniu zamówienia:

Karczma Pod Świętym Michałem:

https://ted.europa.eu/udl?uri=TED:NOTICE:671478-2021:TEXT:PL:HTML;

Martwa natura:

https://ted.europa.eu/udl?uri=TED:NOTICE:654489-2021:TEXT:PL:HTML

Czy kluczyk jest kluczem do odczytania obrazu? A pudełko na tasiemce z kluczykiem to zegar? 

Bardzo trafne spostrzeżenie: kluczyk można – w sensie poetyckim i alegorycznym– istotnie uznać za klucz do odczytania obrazu. Kluczyk służy do nakręcania zegarka, a zegarek to tradycyjny symbol upływu czasu, zatem w tym kontekście cała kompozycja nabiera charakteru vanitas: obrazuje nietrwałość dóbr doczesnych, bogactwa i dostatku, które symbolizują kosztowne naczynia. Należy jednak pamiętać, że tego typu martwe natury nie były malowane tylko i wyłącznie jako vanitas – miały też znaczenie dekoracyjne, były popisem mistrzostwa i umiejętności stwarzania iluzji, które malarze niderlandzcy doprowadzili do perfekcji.

Bardzo cieszy, że polskie muzea w ostatnich latach dokonują spektakularnych zakupów na światowym rynku sztuki. Ze względu jednak na to, że są to zakupy ze środków publicznych, powinny być one w pełni transparentne. Ponieważ konferencja prasowa oraz informacje zamieszczone na stronie internetowej Zamku nie wyjaśniły ważnych okoliczności i szczegółów dotyczących tego nabytku, będę wdzięczna za odpowiedź na następujące pytania:

– Proszę o podanie pełnej proweniencji obrazów (w tym informacji o ostatnim właścicielu).

Wyjaśnienie „pełnej proweniencji obrazów” to czasem efekt długotrwałych poszukiwań i systematycznych studiów. „Pełna” proweniencja obejmuje bowiem losy dzieła od chwili, gdy opuszcza pracownię artysty. W polskich muzeach (i nie tylko w polskich) jest wiele obrazów, o których nie wiadomo, kiedy artysta sprzedał bądź darował swoją pracę, komu i dlaczego, w jakich okolicznościach, jakie były jej późniejsze losy. Fakt, że w niektórych przypadkach właściciel cennego dzieła chce pozostać anonimowy, nie jest niczym niepokojącym; bardzo często posiadacze kolekcji ze względów bezpieczeństwa, w obawie kradzieży, nie chcą ujawniać swoich danych i mają do tego pełne prawo. Obraz Pietera II Brueghla został kupiony ze zbiorów prywatnych przez pośrednictwo paryskiej galerii sztuki Faunes (nazwisko i adres sprzedającego oraz cena obrazu można znaleźć w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej: Dz.U./S S252 28/12/2021 671478-2021-PL: https://ted.europa.eu/udl?uri=TED:NOTICE:671478-2021:TEXT:PL:HTML). Obraz Willema Hedy zakupiono przez pośrednictwo innej paryskiej galerii: Elvire de Maintenon Fine Arts (dokładne dane również są w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej: Dz.U./S S247 21/12/2021 654489-2021-PL https://ted.europa.eu/udl?uri=TED:NOTICE:654489-2021:TEXT:PL:HTML).

Obraz Karczma Pod Świętym Michałem był notowany na rynku antykwarskim od 1920 roku; początkowo w Kolonii (zbiory Kupfer), potem w galerii Fievéz w Brukseli, kolejno: w zbiorach van Aelsta w Hoevelaken. W 1966 znajdował się w galerii Finck w Brukseli, po 1966 w zbiorach Gross w Niemczech. Te informacje zawiera nota katalogowa w publikacji Klausa Ertza, jedynego tak kompetentnego znawcy twórczości malarzy z rodziny Pietera Bruegla starszego oraz twórczości ich naśladowców (m.in. Josefa van Bredaela). Obraz Hedy został pokazany po raz pierwszy – nie był notowany ani na rynku antykwarskim, ani w opracowaniach naukowych.

– Kto jest autorem atrybucji obu obrazów? Czy została ona potwierdzona u uznanych światowych ekspertów?

Oba obrazy są sygnowane; sygnatury nie budzą zastrzeżeń. Ich atrybucja została potwierdzona przez ekspertów. Martwa natura Willema Hedy ma opinię dr. Freda G. Meijera (https://www.fredgmeijer.com/about), który jest uznanym w świecie historyków sztuki znawcą niderlandzkich martwych natur (opinia z lipca 2021 roku). Z dr. Fredem G. Meijerem zetknęłam się podczas mojej kwerendy w Rijksbureau voor Kunsthistorische Documentatie w Hadze; był także w Krakowie na Wawelu w ramach CODART. Jest autorem szeregu artykułów, książek i katalogów wystaw, w których opracowuje niderlandzkie martwe natury – ten gatunek jest przedmiotem jego dogłębnych wieloletnich studiów i to do niego zwracają się renomowane domy aukcyjne, jeśli chcą zweryfikować autentyczność obrazu lub poszukują jego autora. 

Obraz Pietera II Brueghla jest publikowany w monografii artysty, której autor to największy i jedyny tak wszechstronny znawca twórczości wszystkich trzech malarzy z rodziny Brueghlów – dr Klaus Ertz (Pieter Brueghel der Jüngere (1564–1637/38). Die Gemälde mit kritischem Oeuvrekatalog, t. II, Lingen 1988/2000, s. 843, poz. E 1174). Kompozycja i jej warianty została też omówiona w tegoż: Pieter Breughel d. J. Jan Brueghel d. Ä. Flämische Malerei um 1600 – Tradition und Fortschritt,kat. wystawy: Kulturstiftung Ruhr Essen, Kunsthistorisches Museum Wiedeń, Koninklijk Museum voor Schone Kunsten, Antwerpia, Wien 1997, poz. 141. Obraz był także znany autorowi wcześniejszej monografii Pietera II Brueghla (G. Marlier, Pierre Brueghel le jeune, Brüssel 1969, s. 414, il. 260). Oba obrazy przed zakupem zostały poddane weryfikacji przez konserwatorów Zamku.

– W relacjach prasowych znajduje się informacja o tym, że zakup jest także wynikiem budowanych przez lata kontaktów w europejskim świecie muzealników. O jakie muzea i o jakich muzealników chodzi? W jaki sposób europejscy muzealnicy pośredniczyli w tym zakupie?

Kontakty buduje się poprzez wymianę informacji, uczestnictwo w konferencjach, wystawy, odwiedziny na Wawelu kustoszy znanych muzeów i nasze wizyty w muzeach europejskich.

Różne instytucje muzealne oraz historycy sztuki z innych muzeów, także europejskich, zwracają się do nas z prośbą o informacje na temat dzieł z naszych zbiorów; my także piszemy i kontaktujemy się z instytucjami muzealnymi w celu uściślenia atrybucji, wyjaśnienia proweniencji obrazu, uzyskania fotografii. W tym przypadku zaowocowały m.in. kontakty nawiązane przed kilkoma laty z jednym z kuratorów Luwru, z którym korespondowałam w sprawie wyjaśnienia proweniencji jednego z obrazów ze zbiorów wawelskich. Kilka lat temu był na Wawelu także dr Fred G. Meijer – dzięki jego sugestii udało się znaleźć autora obrazu uchodzącego za dzieło malarza niderlandzkiego. W roku 2020 odwiedziła Wawel grupa „Amis du Louvre” – stowarzyszenie skupia nie tylko sponsorów i miłośników sztuki, lecz także kustoszy i kuratorów zbiorów Luwru. Naszą kolekcję oglądał także Till-Holger Borchert, niekwestionowany znawca malarstwa niderlandzkiego. Przykłady można mnożyć. Dwukrotnie gościliśmy na Wawelu kustoszy z międzynarodowej organizacji skupiającej kuratorów malarstwa niderlandzkiego CODART. To są okazje do nawiązywania kontaktów. Podobne kontakty nawiązują również koledzy z innych działów, a także – a może przede wszystkim – dyrekcja; Zamek Królewski na Wawelu jest znanym muzeum .

– Na konferencji prasowej poinformowano o tym, że zakup jest efektem długich poszukiwań na rynku sztuki. Dlaczego zdecydowano się na tę formę zakupu (bezpośrednio od prywatnego kolekcjonera, a nie za pośrednictwem galerii lub domu aukcyjnego)? Dlaczego wybrano akurat te dwa obrazy?

Poszukujemy obrazów, które w znaczący sposób wzbogacą istniejącą już kolekcję malarstwa. Wiemy ze źródeł, że malarstwo Niderlandów kolekcjonował król Zygmunt III Waza; monarcha zabiegał przez swoich agentów w m.in. o zakup obrazów rodziny Brueghlów. Zadanie nawiązywania kontaktów z agentami artystycznymi w celu wzbogacania kolekcji królewskiej miał także królewicz Władysław Zygmunt Waza (późniejszy król Władysław IV), gdy w 1624 roku wybierał się w europejską podróż. Nie jesteśmy w stanie odtworzyć dokładnie zbiorów monarchów z dynastii Wazów – możemy natomiast kupować i eksponować obrazy malarzy, których dzieła w końcu XVI i na początku XVII wieku przypuszczalnie znajdowały się w kolekcji królewskiej (w zamku wawelskim czy też w zamku warszawskim). Chcemy kupować obrazy wysokiej klasy, takie jakie można oglądać w renomowanych kolekcjach – aby goście odwiedzający Wawel mogli poznać wybitne dzieła europejskiego malarstwa. Obrazy te, spośród oferowanych, w najlepszy sposób uzupełniały kolekcję malarstwa północnoeuropejskiego – jak dotąd Zamek w swych zbiorach nie miał np. żadnej martwej natury holenderskiej, a niewielki obraz Pietera II Berughla, który znajduje się w naszej kolekcji, jest temu malarzowi jedynie przypisywany.  

Zakup bezpośrednio od kolekcjonera jest czasem korzystniejszy dla obu stron – nie zawiera prowizji domu aukcyjnego. Poza tym nie można być pewnym, czy wylicytowana na aukcji cena nie przewyższy możliwości finansowych naszego muzeum, ponieważ licytacje bywają czasem nieprzewidywalne. Do Zamku przez cały czas wpływają różne oferty zakupu dzieł sztuki (np. prac: Nicolò di Pietra, obrazu z warsztatu Botticellego –dość słabej klasy, Jana van Goyena, Jacoba Grimmera, Parisa Bordone). Każda z ofert jest weryfikowana pod względem atrakcyjności – zarówno ceny, jak i autentyczności. Można dodać, że od wielu lat pracownicy Zamku biorą też udział w międzynarodowych targach sztuki (np. TEFAF), szukając dzieł, które w logiczny sposób uzupełnią nasze zbiory.

– W jaki sposób skontaktowano się z kolekcjonerem?

To były kontrakty, które można nazwać „muzealnymi” – informacje od historyków sztuki i kolekcjonerów, którzy wiedzą, jaką rangę ma w Polsce Zamek Królewski na Wawelu, jaki charakter mają nasze kolekcje, w tym kolekcja malarstwa, i jakich dzieł poszukujemy. W tym przypadku była to galeria Elvire de Maintenant Fine Arts. Gdy oglądaliśmy w Paryżu obraz Karczma Pod Świętym Michałem właściciel powiedział wprost, że cieszy się, że dzieło trafi do muzeum tak licznie odwiedzanego, a nie w ręce prywatnego kolekcjonera, który zamknie je w swojej rezydencji.

– W informacji prasowej mowa jest o tym, że jest to największy zakup w powojennej historii Wawelu. Kto jest autorem wyceny obu obrazów i jaką za nie zapłacono cenę?

Wyceny obrazów dokonuje się zwykle na podstawie serwisów aukcyjnych (np. artprice.com), informacji o cenach wylicytowanych za podobne dzieła tych samych artystów na stronach internetowych takich domów aukcyjnych, jak Sotheby’s, Christie’s, Lempertz, Drouot, Dorotheum, Hampel czy szwajcarska Galerie Fischer AG. Ponieważ jest to malarstwo europejskie wysokiej klasy artystycznej, rzadko pojawiające się na krajowym rynku, punktem odniesienia są ceny wylicytowane lub estymacja światowych domów aukcyjnych, galerii i antykwariatów. Cenę zaproponowaną przez właściciela weryfikujemy zawsze na tej właśnie podstawie. Informacja o planowanym zakupie oraz o udzieleniu zamówienia publicznego z podaniem ceny oraz nazwiska/nazwy sprzedającego jest opublikowana w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej (wskazówki podałam wyżej; tu przypominam: Dz.U./S S252 28/12/2021 671478-2021-PL https://ted.europa.eu/udl?uri=TED:NOTICE:671478-2021:TEXT:PL:HTML oraz Dz.U./S S247 21/12/2021 654489-2021-PL https://ted.europa.eu/udl?uri=TED:NOTICE:654489-2021:TEXT:PL:HTML)

– W informacji prasowej mowa jest o tym, że obrazy zostały zakupione m.in. z dotacji celowej Prezesa KPRM. W jaki sposób wnioskuje się o tego typu dotację? Czy jest to tryb konkursowy, w którym mogą brać udział również inne muzea?

Proces w tym przypadku wyglądał następująco: dyrekcja Zamku Królewskiego na Wawelu zwróciła się z wnioskiem o dotację celową do MKiDN, skąd następnie zawnioskowano do KPRM o przyznanie funduszy. Po uzyskaniu pozytywnej decyzji oraz otrzymaniu funduszy od Ministerstwa Finansów podpisana została umowa między Zamkiem a MKiDN o dotacji celowej. Nie jest to tryb konkursowy, ale wedle naszej wiedzy o analogiczne dotacje występują również inne muzea w Polsce, także w przypadku zakupu dzieł sztuki.

Joanna Winiewicz-Wolska

Exit mobile version